|
- Śmigłowce! Ognia! -
wydawał komendy pomocnik dowódcy plutonu chor. Sebastian Rewoliński. Obsługi
stojące przy armacie w błyskawicznym tempie ładowały taśmy z 23 mm pociskami do
skrzyń umocowanych po jej obu stronach. Identyfikacja celu, wystrzał, huk i
charakterystyczny odgłos wylatujących łusek. Szczątki makiety śmigłowca
oddalonego na odległość 1200 metrów fruwały rozerwane w powietrzu.
- Zasięg armaty
to ponad dwa kilometry co przy szybkostrzelności 400 strzałów na minutę stanowi
bardzo niebezpieczne, a zarazem skuteczne narzędzie walki. Uzyskane dzisiaj
wyniki to przede wszystkim ciężka i żmudna praca oraz wysoki profesjonalizm
naszych żołnierzy- mówił z zadowoleniem dowódca batalionu manewrowego, mjr
Tomasz Biedziak, który osobiście obserwował poczynania swoich podwładnych.
- Stosowana amunicja to
pociski odłamkowo – burząco – zapalająco - smugowe, bardzo przydatne, przede
wszystkim podczas misji. Efekt wystrzału w nocy odgrywa znaczące działanie
psychologiczne na przeciwnika. Mało kto się odważy wtedy zbliżyć do ochranianej
przez Hibneryty bazy.-
podsumował szkolenie ppor. Jakub Hofman. |