|
- Naprowadzanie wcale
nie jest taką prostą sprawą. Trzeba najpierw do perfekcji opanować sygnały
rękami by móc bezpiecznie posadzić śmigłowiec na ziemi.-
przyznał st. szer. Adam Walesiuk.
- Najistotniejszą jednak rzeczą podczas samej już czynności jest obserwować
reakcję pilota i maszyny. - dodał st. szer. Robert Poczaj.
Jak przyznaje dowódca 2. kompani
manewrowej, kpt. Marek Fiałka większość jego żołnierzy przeszła już w 2006 roku
podobne szkolenie z zakresu działania jako Taktyczny Desant Śmigłowcowy. -Dla
nich te zajęcia to przypomnienie nabytych już nawyków, pozostali jednak chłoną
wiedzę jak gąbka. - dodaje kapitan. Część „zmecholi” z bman uczestniczyła w
misjach w Iraku, Afganistanie czy Czadzie, gdzie wielokrotnie przyszło im
działać we wsparciu z lotnictwem. Doświadczenia wyniesione z tamtych lat owocują
podczas poligonów i podobnych ćwiczeń. Ponadto urozmaicenie programu szkolenia o
udział śmigłowców dodatkowo mobilizuje i motywuje żołnierzy do zwiększonego
wysiłku i zaangażowania. Odbywające się manewry są także istotne dla pilotów. To
im na ziemi desant zapewnia bezpieczne lądowanie i poderwanie się w powietrze.
Obustronne zrozumienie i współpraca są kluczem do sukcesu w realnym działaniu na
polu walki. - To niebywała okazja by móc zgrać się zarówno jako komponent
lądowy i powietrzny GBUE. Bowiem od stycznie przyszłego roku nasza brygada wraz
z pilotami z 56. Pułku Śmigłowców Bojowych
z Inowrocławia rozpocznie półroczny dyżur w ramach wojsk UE.- podsumował
dowódca 17WBZ, gen bryg. Sławomir Wojciechowski.
|