|
Efektem naruszenia wcześniej
przygotowanych odciągów było odpalenie kilkunastu 26mm pocisków oświetlających.
W realnych warunkach pola walki od razu zdradzają one obecność i kierunek
zbliżania się przeciwnika.
Bardzo istotnym elementem podczas
poruszania się w terenie zabudowanym i fortyfikacyjnym jest umiejętność burzenia
i niszczenia ścian, stropów, opancerzonych drzwi lub innych przeszkód. Z pomocą
do radzenia sobie z tego typu problemami przychodzą ładunki kumulacyjne ŁK-2 i
ŁKU. - Pierwszy zawiera 9 kg mieszanki wybuchowej trotylu i hexogenu. Jego
siła rażenia pozwala zniszczyć 300mm płytę pancerną, żelbetonową przeszkodę o
grubości 1300mm i prawie 2000mm kamienno – ceglany mur lub budowlę.-
wyliczał instruktor, st. kpr. Łukasz Mochort. Do sprawdzenia tej teorii wybrano
betonową konstrukcję.
Okop dla KTO Rosomak – nic
prostszego. Potrzeba do tego najwyżej 40 minut i około 100kg materiału
wybuchowego. Na początku żołnierze wykonali wąskie, ale za to bardzo głębokie
otwory. Po chwili umieścili w nich ładunki i połączyli wszystko siecią z lontu
detonującego wypełnionego wzmocnionym ładunkiem – pentrytem. - W zależności
od gruntu wykonuje się głębsze otwory przy miękkim podłożu lub płytsze przy
twardszym.- zaznaczył szef Wojsk Inżynieryjnych. Oprócz okupu dla
transportera Lubuszanie wykonali także rowy przeciwpancerne służące do
zatrzymania pojazdów gąsienicowych oraz sprawdzili działanie miny kierunkowej
MON-100.
Wszystkie detonacje ćwiczący
obserwowali oczywiście w bezpiecznej odległości od miejsc wybuchów. Po ostatniej
eksplozji mogli podejść bliżej by sprawdzić skuteczność działania wykonanych
niszczeń. Patrząc na rozerwaną betonową płytę, o grubości bagatela 1 metra
nasuwało się jedno stwierdzenia – totalna demolka. |