|
Kompania wyposażona w kołowe transportery
opancerzone „Rosomak” miała, wydawać by się mogło proste
zadanie: wykonać patrol po wyznaczonej drodze marszu.
Nie było by w tym nic trudnego gdyby nie fakt, że jest
duże zagrożenie ataku improwizowanymi ładunkami
wybuchowymi (IED) wzdłuż drogi oraz niebezpieczeństwo
płynące z konieczności pokonania odcinka drogi przez
miasto. Wykonywanie zadania bojowego rozpoczęło się z
momentem opuszczenia rejonu jednostki wojskowej. Kolumna
Rosomaków skierowała się na zachód po wyznaczonej drodze
patrolowania. Odcinek pierwszych 30km przebiegł bez
najmniejszych przeszkód i niespodzianek. Żołnierze
skrupulatnie wykonywali postawione im zadania i
pilnowali swoich sektorów obserwacji. Kiedy pierwszy
pojazd przekroczył granicę terenu zabudowanego dowódcy
poszczególnych drużyn nakazali w zmorzyć czujność swoim
podwładnym. Działonowi lustrowali 30mm działkami okna i
dachy mijanych budynków. Na ulicach panował podejrzany
spokój. Kiedy kolumna wojskowych pojazdów minęła
czwarte skrzyżowanie z pobliskiego budynku padły w ich
kierunku strzały z broni strzeleckiej oraz granaty
ręczne. Dowódca trzeciego wozu namierzył 2 podejrzanych
z bronią na dachu, po czym natychmiast zameldował o tym
dowódcy patrolu. Rosomaki zatrzymały się i z tylnych,
burtowych drzwi błyskawicznie „wylał się” desant. Pod
osłoną kolegów dwie grupy szturmowe zbliżyły się do
budynku. Rozpoczął się nerwowy i bardzo niebezpieczny
moment. Żołnierze wzajemnie się asekurując przeczesywali
kolejno wszystkie pomieszczenia w budynku. Efektem ich
działania było schwytanie jednego podejrzanego i zabicie
drugiego. Rannego terrorystę szybko ewakuowali do wozu i
opuścili miejsce działania.
Zajęcia były
kolejnym etapem przygotowań pododdziałów 17WBZ do działania w ramach Grupy
Bojowej Unii Europejskiej. Większość ćwiczących żołnierzy ma za sobą misje w
Iraku i Afganistanie. Dla nich te zajęcia były przypomnieniem i utrwaleniem tego
co robili za granicą. Nieliczni, którzy w batalionie manewrowym służą od
niedawna mogli się dużo nauczyć od sowich „obytych w boju” kolegów
Dodatkowym atutem,
który ma wpływ na szkolonych żołnierzy i wprowadza element zaskoczenia jest
pozoracja działań przeciwnika. Wywołuje to w sposób nieprzewidziany interakcję
ćwiczących i symulujących. - Podgrywane były działania niesymetryczne.
Niesymetryczna ilość ludzi, wyszkolenia, uzbrojenia i taktyki, co w tych
warunkach, wpływa na korzyść atakującej strony, gdyż działa ona z zaskoczenia i
w znanym jej terenie. – wyjaśnia dowódca 2 kompanii manewrowej, kpt. Marek
Fiałka.
Prowadzenie
operacji w terenie zurbanizowanym jest jednym z najtrudniejszych elementów
walki. Dlatego istotne jest ciągłe doskonalenie procedur i wzbogacanie je o
doświadczenia misyjne. - Ważne jest zgranie żołnierzy. Każdy z nich musi
wiedzieć co będzie robił, jak będzie wchodził do pomieszczenia. Wszyscy muszą
kontrolować broń i mieć zaufanie do ubezpieczającego kolegi.- wylicza
dowódca patrolu, por. Marcin Wilga. - Mój pluton prezentuje dobry poziom
taktyczny. Kolejne zajęcia pozwolą nam dopracować szczegóły i bardziej zgrać w
drużynach.- podsumował oficer. |