| |
|
W Województwie Lubuskim za połączenia lokalne odpowiada Urząd Marszałkowski.
W regionie liczba połączeń kolejowych, pod pozorem rentowności i
szukania oszczędności sukcesywnie spada, bo PKP je zamyka z braku
pieniędzy. Samorząd poza tym dopłaca do ich utrzymania, więc jemu
także zależy, aby były to jak najmniejsze wydatki. Infrastruktura
kolejowa oraz tabor się starzeje. Przyglądając się poczynaniom
rządzących można się liczyć nawet z tak drastycznym posunięciem jak
rozwiązanie umowy z PKP. Faktem jest, że Zielonogórski zakład kolei
jest w trudnej sytuacji finansowej. Z pewnością oznacza to, że
samorząd będzie zmuszony zwiększyć dopłaty do przewozów. No cóż - w
końcu mieszkańcy województwa po to między innymi płacą podatki.
Wydawałoby się, że po wprowadzeniu szynobusów problem przewozów
kolejowych w regionie został definitywnie rozwiązany,
przynajmniej takie były zapewnienia. Przecież istnieją w tym
zakresie plany na najbliższe lata. Hucznie odbyło się wprowadzenie
tych pojazdów na nasze tory, napisano wiele pochwalnych artykułów, a
tu nagle się okazuje, że te pojazdy nie spełniają jakichś norm technicznych. Co o tym ma
sobie pomyśleć potencjalny kandydat na podróżnego? Urząd Marszałkowski szuka usilnie możliwości
obniżenia kosztów działania przewozów regionalnych. Można by pomyśleć, że dojdzie do ściślejszej
współpracy z PKP, że te tęgie, ekonomicznie przygotowane do
podejmowania decyzji głowy wymyślą pomysł na miarę naszych czasów.
Zdawałoby się, że będzie aktywowany rodzimy przemysł i szeroko
pojęta działalność gospodarcza, która przyniesie zyski, zarówno
przewoźnikowi jak i wszystkim obsługującym podróżnych w naszym
regionie. Podniosłoby to zapewne atrakcyjność regionu. Zadowoleni
byliby mieszkańcy i turyści. Niestety, "tęgie głowy"
w Urzędzie Marszałkowskim wpadły na inny diabelski pomysł, a mianowicie wymyślono, że lepiej i rozsądniej
będzie dogadać się z Niemcami. Okazuje się, że Polacy nie potrafią
już sami sobie zabezpieczyć transportu na swojej ziemi!
Pierwszym krokiem miałoby być wypożyczenie - podobno - tańszych w
użytkowaniu składów wagonów i lokomotyw niemieckich. Potem planuje
się powstanie spółki z niemieckimi kolejami. Dla uspokojenia sumień
urzędników, bo przecież nie pasażerów, zapewnia się, że ceny biletów
nie zmienią się. W Urzędzie Marszałkowskim oceniono, że niemiecki
tabor kolejowy jest tańszy i wygodniejszy niż nasz.
Zaplanowano, że na początek zostanie od Deutsche Bahn wypożyczonych
dziewięć pojazdów! Te dziewięć pojazdów pod sztandarem PKP miałoby
zapewnić połączenia, nawet na trasach obecnie nie obsługiwanych:
Rzepin - Międzychód czy Kostrzyn - Zielona Góra - Jelenia Góra. Nie
wiadomo jeszcze, czy urząd tylko wypożyczy pociągi z DB czy zawiąże
spółkę. Na razie decyzji nie podjęto. Miejmy nadzieję, że w końcu przyjdzie
na urzędników opamiętanie i nie przyjmą do realizacji tak nie
przyszłościowego planu. Analizując opisaną sytuację nasuwa się pytanie, o co
tu chodzi? Ktoś może w prosty sposób odpowiedzieć na to pytanie, tradycyjnie
już u nas "... jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o
pieniądze... ". Trudno uwierzyć, że w kraju w którym produkowano i z powodzeniem
eksportowano tabor kolejowy. W kraju który miał duże zakłady
produkcyjne Cegielskiego i Pafawag a po wojnie zdołał odbudować swój przemysł kolejowy i
infrastrukturę dzisiaj po torach jeździć będą niemieckie pociągi.
Idąc tokiem myślenia, naszych dzielnych samorządowych
urzędników może nasze zadłużone, borykające się z problemami
szpitale też oddamy pod zarząd Niemcom.
Ciekawe jak by się poczuł chory, kiedy personel zacznie do niego
gadać po niemiecku? Słyszy się, że niemieckie pociągi są czyste i rzadko
się spóźniają. Nie spotyka się tam kradzieży, a wagony są przystosowane dla
niepełnosprawnych, że wagony są wygodne i dobrze wyposażone. Jest w
nich zainstalowana klimatyzacja i są miękkie fotele. Tak to wszystko
jest prawda, ale to ma miejsce w kraju za Odrą. Niemcy nam tego
wszystkiego nie upilnują i wagonów też nie będą sprzątać! W końcu od kogo
lub od czego uzależniony jest standard podróżowania
koleją? Kto jeśli nie my sami sobie to musimy zorganizować i zadbać,
żeby pociągi jeździły punktualnie i żeby ich nie dewastowano.
Ktoś, kto ma ponad trzydzieści lat pamięta, że w naszym kraju jeździło
dużo pociągów. Na stacji można było zjeść i odpocząć. Nie był to może poziom
światowy jeśli chodzi o usługę, ale coś było i komu to
przeszkadzało? Słyszy się, że za tzw. "komuny" było strasznie a w
zasadzie nic nie było poza represjami.
Ciężko słuchać takich idiotyzmów (czytaj idiotów).
Mieliśmy Polskie Koleje Państwowe, mieliśmy przemysł górniczy,
hutniczy, motoryzacyjny, cukrowniczy. Komu to wszystko
przeszkadzało? Kto ma interes gnoić polską gospodarkę?
Pomysł "tęgich głów" z Urzędu Marszałkowskiego w
zakresie rozwiązania przewozów kolejowych w naszym regionie to
kolejny gwóźdź do trumny rodzimej gospodarki, to wstyd!
Zbliżają się wybory - może w tym czasie warto się zastanowić
nad naszą regionalną rzeczywistością, nim oddamy głos na tego czy
innego kandydata.
|
Co o tej
sprawie sądzisz ? |
 |
 |
|