Turniej Rycerski 2009 dobiegł
końca.
Tradycyjnie już, kolejne imprezy
gromadziły wielu mieszkańców miasta i turystów z różnych
stron województwa, a także z kraju.
W tym roku była, to już III oficjalna
odsłona turnieju w Międzyrzeczu. Impreza odbyła się w terminie 10-13
czerwca. Przez kilka dni międzyrzecki zamek i podzamcze ożyły.
Zobacz jak
było w 2006 roku
-
klik
Zobacz jak
było w 2007 roku
-
klik
Zobacz jak
było w 2008 roku
-
klik
Zobacz
Foto-Galerię 2009 roku -
klik
Foto arch. 2009: powiększ
W inscenizacji uczestniczyło około stu rycerzy i dam z
kilku polskich bractw oraz
wojowie niemieccy i francuscy. Już w czwartek
średniowieczny zamek opanowali rycerze z Polski i Niemiec. Jak co roku
rozbili swe namioty na dziedzińcu zamkowymi, tworząc mini obozowisko w
którym obok zwykłego bytowania doskonalili się także w wojennym
rzemiośle. Punktem kulminacyjnym kilkudniowej imprezy był sobotni szturm
na zamek. Był też czas na zabawę i swawole :)
11 czerwca - dzień koncertów. W piątkowy wieczór, 11 czerwca, w murach zamkowych rozbrzmiały
dźwięki muzyki. Ze swoimi koncertami na zamku wystąpiły zespoły PERCIVAL
i BATERIA.
Wcześniej, o godzinie 16.00 odbył się turniej, w czasie którego łucznicy
zmagali się o zdobycie Tytułu Wielkiego Łowczego.
W kolejnym dniu 12 czerwca odbył się Turniej Rycerski. Tradycyjnie
miejscem zmagań rycerzy był zamkowy most. Rycerze zaciekle, walczyli na
miecze i topory. Nagrodą dla zwycięzcy była Szarfa Pani z Jeziora.
Zebrani widzowie mieli okazję przyjrzeć się dawnym sposobom walki, a
także jak wyposażony był średniowieczny rycerz. Podczas walk rycerze nie
markowali ciosów, co zresztą było widać na ich tarczach. W założeniu
tegorocznej imprezy był wymóg przestrzegania
wszelkich szczegółów i poprawności historycznej, zarówno uzbrojenia jak
i całej reszty rycerskiego wyposażenia. Takich wrażeń z pewnością nie
dostarczy żadna lekcja historii, nawet wspomagana multimediami.
Swój pokaz zaprezentowali również puszkarze. Mieszkańców miasta przyciągał
huk dział, rozbrzmiewający po całej okolicy. Zaprezentowano sposób
obsługi średniowiecznych dział. Pomimo tego, że są to tylko repliki
średniowiecznego uzbrojenia, to hałas i dym tworzyły jak w dawnych
czasach.
Punktem kulminacyjnym tegorocznej imprezy była inscenizacja oblężenia
i szturmu zamku.
Tłem inscenizacji były wydarzenia z 1474 r., kiedy to międzyrzecki
zamek został zdobyty przez wojska króla węgierskiego Jana Korwina i
księcia Jana II Szalonego z Żagania. Wtedy to świetnie wyekwipowane i
wyszkolone oddziały węgierskie Flakate Serege (czarne szeregi) spaliły
Międzyrzecz i wycięły w pień jego mieszkańców. Zamek otoczyło około 15
tys. rycerzy dowodzonych przez najwybitniejszego dowódcę węgierskiego XV
w. Stefana Zapoylę - późniejszego palatyna Węgier, który w czasie
łupieskiej wyprawy na Śląsk i Polskę został mianowany przez Jana Korwina
generalnym starostą Śląska i Łużyc.
Najeźdźcy liczyli, że skromna załoga zamku podda warownię bez walki.
Niestety Węgrzy się w swoich kalkulacjach przeliczyli. Obrońcy zaciekle
bronili zamku i nie w głowie Im było poddanie warowni. Rycerze
postanowili dochować wierności królowi Kazimierzowi Jagiellończykowi.
Kiedy wysłannicy węgierscy przedstawili załodze warunki kapitulacji, oni
z wielkim wzburzeniem obrzucili obelgami posłańców i odparli
kolejny, gwałtowny szturm.
Szturm zamku wspierany był artylerią. Walka rozegrała się na podzamczu
moście nad zamkową fosą. Napastnicy zostali ostrzelani z łuków i
obrzuceni kamieniami, obrońcy strzelali do nich z murów z ręcznych
hakownic, a z przygotowanych otworów w murach lano na Węgrów
wrzątek. Ogień artylerii narastał po obu stronach i wnet walczących
otoczyły kłęby dymu. Po pierwszym szturmie napastnicy ustąpili, zaś
obrońcy zaintonowali ,,Bogurodzicę''.
Zdrada!
Zapewne
historia inaczej by się potoczyła. Obrońcy mieli szansę
utrzymać warownię do czasu nadejścia posiłków. Niestety
zwolennicy najeźdźców otworzyli w nocy bramę, przez
którą do środka wdali się Węgrzy.
Obrońców
pokonano uciekając się do zdrady. Węgrzy po wdarciu się na dziedziniec
spychali obrońców na mury gdzie ostatecznie wybili nielicznych polskich
rycerzy. Załogę warowni wyrżnięto - wymordowano kobiety i dzieci!
Czy tak było na prawdę? Tego nikt w zasadzie nie wie. Nie zachowały się
zapisy. Żaden z kronikarzy nie upamiętnił tego historycznego wydarzenia.
Jedyną pewną informacją jest fakt, że zamek został zdobyty.
Przedstawiona inscenizacja jest tylko jednym z możliwych scenariuszy, to
swoista interpretacja bitwy, na podstawie historycznej wiedzy.
Zgodnie z zapowiedzią organizatorów, wrażeń
podczas tegorocznej imprezy nie zabrakło. Trzeba sobie zdać sprawę, że
to co zobaczyliśmy jest efektem wysiłku przede wszystkim pasjonatów -
hobbystów, którzy swoje działanie ukierunkowali na odtwórstwo życia i
zwyczajów okresu średniowiecza, umożliwiając tym samym kontakt z tak
zwaną żywą historią.
Z żalem należy stwierdzić, że władze miasta, tym działaniom poświęca
niestety mało uwagi. W województwie od kilku lat samorządowcy i różnej
maści działacze radzą jak by, tu wykreować produkt turystyczny, a w
naszej gminie nikt nie potrafi dostrzec, tak cennych, oddolnych
inicjatyw. Przecież, to ta impreza, której byliśmy świadkami, to w
zasadzie jedyne wydarzenie, które tak skutecznie promuje nasze miasto i
najważniejszy zabytek Międzyrzecza, jakim jest zamek.
Jak długo jeszcze Międzyrzecz ma słynąć jako miasto afer i przekrętów? Bo
i takie rozmowy toczone były na podzamczu z osobami przyjezdnymi. Może
nasi samorządowcy, ci którzy jeszcze się ostali dostrzegą szansę dla
zamku i zaopiekują się miejscowym Bractwem Rycerzy i zaczną intensywniej
- również w finansowym wymiarze wspierać tego typu działania z pożytkiem
dla wszystkich mieszkańców miasta.
W Ratuszu podobno działa tzw. Komisja Oświaty, Kultury i Zdrowia, mając
we władaniu Ośrodek Kultury?fotogaleria
do góry
Foto z III Turnieju Rycerskiego który
odbył się w 2009 roku
Grupa Odtwórstwa Historycznego
Wulfvesbergh - powstała w 2008 roku w Szczecinie, wcześniej działa
pod nazwą Chorągiew Św. Łazarza, a początek zabawy w odtwórstwo sięga
roku 2001.
Grupa skupia się na okresie 1400-1410 i 1450-1470. Nazwa Wulfesbergh
pochodzi od nazwy zamku
rycerza Maciej Borka, który znajdował się w
piętnastym stuleciu nieopodal Łobza. Borek wsławił się jako przydrożny
rozbójnik i rabuś. Wraz z towarzyszami napadał na przejeżdżające przez
Ziemię Łobeską orszaki kupieckie. Rycerz zaangażował się również w walki
z Krzyżakami. Głośnym echem w całej ówczesnej Europie odbiła się akcja
porwania księcia Wilhelma z Geldrii w 1388 r., który z zaciężną drużyną
podążał do Malborka. W odwecie Krzyżacy napadli na Strzmiele, które było
wilczym gniazdem Borków (Wulfvesbergh) zburzyli zamek i spalili miasto.
Zniszczono także Łobez. Właściciele tych ziem potwierdzają prawa
mieszkańców odnawiając akt lokacyjny w 1400 roku. W XV w. Borckowie
zadomowili się na dworze Gryfitów. Są ich przedstawicielami na dworach
Europy Zachodniej, kierują Nową Marchią, uczestniczą w podróżach do
Ziemi Świętej...
Grupa odtwarza ludzi pana Macieja,
którzy błąkają się nie mając pana ani zamku. Szczególny nacisk
kładziony jest na historyczność sprzętów, ubiorów i uzbrojenia. Współpraca z międzyrzeckim bractwem
rycerskim trwa od roku 2002, kiedy to po raz pierwszy szczecińska
grupa odtwórstwa wzięła udział
w inscenizacji odbywającej się na zamku. Od tamtej pory systematycznie
członkowie grupy bywają w Międzyrzeczu, a współpraca i przyjaźń zaowocowała kolejnym
turniejem. Razem, z międzyrzeckim bractwem jeżdżą na różne imprezy rycerskie w kraju i za
granicą, od roku 2002 biorą wspólnie udział w największej
inscenizacji batalistycznej w Europie jaką jest bitwa pod Grunwaldem, a
biorącym udział w tej wielkiej inscenizacji rycerzom przypadło miejsce w
składzie hufców krzyżackich u boku wielkiego mistrza zakonu.
Oczywiście nie ma w tym żadnej ideologii i wszyscy traktują, to przede
wszystkim jak dobrą zabawę.
W skład zaprzyjaźnionych grup wchodzą
też, najemna Rota Strzelcza (Szczecin) która odtwarza XV wieczną
artylerię i grupa Rabenbanner (Niemcy), której
to Międzyrzecki zamek tak przypadł do gustu, że w tym roku odwiedzają go
już po raz trzeci. Tradycją też bractwa międzyrzeckiego i
szczecińskich ekip jest udział w imprezie organizowanej przez
niemiecką grupę w
miejscowości Breydin koło Berlina.
Działalność grup nie ogranicza się
jedynie do jeżdżenia na turnieje rycerskie. Na koncie mają szereg
niekomercyjnych projektów, które
skupiają się na jak najwierniejszym oddaniu realiów tamtych lat. Są to
kilkudniowe przemarsze po leśnych bezdrożach, oczywiście z zachowaniem
najdrobniejszych szczegółów, obozy bez współczesnych gadżetów takich jak np. telefon czy zapałki, tak niezbędne do rozpalenia ogniska
dzisiejszemu człowiekowi.
W szeregach grupy odtwórstwa historycznego są też ludzie zajmujący
się wyrobem zbroi, mieczy, łuków, wyrobów skórzanych, szyciem ubrań,
wyrobem ceramiki, oczywiście metodami dostępnymi w XV wieku.
Ludzie zajmujący się zabawą w średniowiecze, to ludzie w bardzo
różnym wieku, od dzieci po bardzo dojrzałych, tak więc nie ma tu
żadnych ograniczeń, na co dzień też pracują w bardzo różnych
miejscach, a zabawa w „rycerstwo” jest dla nich odskocznią od
szarości życia codziennego i najlepszym wypoczynkiem, którego nie
zastąpi im żaden wyjazd do ciepłych krajów.
Autor: Tomek Janczewski
Grupa Odtwórstwa Historycznego Wulfvesberg - Szczecin
Redakcja pragnie podziękować Tomkowi
Janczewskiemu za nadesłany materiał - powodzenia na kolejnych turniejach
:)
do góry