Na pierwszym planie - uporządkowanie bieżących spraw.
"W tej chwili podstawową rzeczą, moim zdaniem, jest jak najszybsze
zinwentaryzowanie funkcjonowania całej organizacji urzędu miasta. Druga
rzecz to jak najszybsze przygotowanie decyzji w zakresie funkcjonowania
urzędu, ponieważ ten regres trwa od wielu miesięcy, szczególnie mam na
uwadze wszystkie sprawy związane z inwestycjami, z funkcjonowaniem zamówień
publicznych i przede wszystkim w zakresie pozyskiwania środków unijnych"
- powiedział Sierpatowski.
W skrócie.
Sprawa dotycząca nieprawidłowości w międzyrzeckim magistracie i
podległych mu spółkach komunalnych zaczęła się w październiku ub. roku.
Wówczas to zatrzymano prezesa tamtejszego PWiK i kilka innych osób. Kilka
tygodni później policja pojawiła się w urzędzie miejskim.
Burmistrz Tadeusz D. w listopadzie ub. trafił do aresztu, w lutym br.
wyszedł na wolność. Mimo że prokuratura domagała się przedłużenia aresztu,
sąd nie przychylił się do jej wniosku, nie pomogło także zażalenie.
Na burmistrzu poza zarzutem korupcyjnym i przekroczenia uprawnień ciąży
też zarzut działania na szkodę miasta - chodzi m.in. o podejrzenia
ustawiania przetargów, a w jednym przypadku żądania korzyści majątkowej w
zamian za załatwienie konkretnej sprawy. Według prokuratury, przestępstw
miał dopuszczać się w latach 2003- 2008.
W kwietniu br. prokurator poszerzył listę zarzutów wobec samorządowca.
Zastosował także środek zapobiegawczy w postaci zawieszenia burmistrza w
czynnościach służbowych.
Jak podała wówczas prokuratura, w ten sposób podejrzany ma zostać pozbawiony
możliwości bezprawnego wpływania na przebieg śledztwa, m.in. przez
ograniczenie mu dostępu do gminnych dokumentów.
Obrońca Tadeusza D. odwołał się do sądu, wnosząc o zmianę takiej formy
środka zapobiegawczego, ale sąd nie uznał jego racji i utrzymał w mocy
postanowienie prokuratury. Wówczas wojewoda lubuski zapowiedziała, że będzie
wnioskować do premiera o powołanie komisarza.
Obok burmistrza w gronie podejrzanych są jego dwaj zastępcy: Krzysztof Sz. i
Krzysztof S. oraz radca prawny urzędu. Wszyscy są zawieszeni w wykonywaniu
czynności służbowych. Zarzuty postawiono także siedmiu innym osobom -
urzędnikom i przedsiębiorcom. Głównym podejrzanym w tej sprawie grozi do 10
lat więzienia.
Międzyrzecz przestał być samorządem.
Komisarz będzie rządził gminą do przyszłorocznych wyborów. Już
zapowiedział, że unieważni uchwałę radnych o referendum w sprawie odwołania
burmistrza. Wcześniejszych wyborów nie będzie.
Radni Międzyrzecza są zdziwieni całą sytuacją. Czują niesmak całej sprawy,
bo to przecież oni wykryli różne nieprawidłowości i zawiadomili prokuraturę,
a teraz wszyscy stracili mandat. Za to, że rada spełniła swoje zadanie jako
organ kontroli, teraz została ukarana razem z burmistrzem i jego zastępcami.
Zdaniem Stanisława Ziemieckiego, przewodniczącego rady miejskiej,
pozbawienie Międzyrzecza władzy samorządowej to wina polityków. - Do
jednego worka zastał wrzucony burmistrz z prokuratorskimi zarzutami i 21
Bogu ducha winnych radnych, którzy sumiennie wypełniali swój mandat. W
społecznym odbiorze to teraz my wszyscy jesteśmy winni. To krzywdzące -
mówi. Jak widać
w naszym demokratycznym kraju prokuratura może bardzo wiele. Wola
społeczeństwa w zderzeniu z prawem na nic się, tu nie zda. Radni
wybrani w legalnych, zgodnie z obowiązującą ordynacją wyborach, nie mając
postawionych jakichkolwiek zarzutów, nie mogą wypełniać swojego mandatu!
Trochę koślawo wygląda ta nasza demokracja w zderzeniu z twardą
rzeczywistością. Z pewnością "tęgie głowy" będą musiały, w najbliższym
czasie pochylić się nad ustawami i ordynacją wyborczą, żeby w przyszłości
uniknąć takich sytuacji. Niestety to wydanie demokracji charakteryzuje się
dużym deficytem, jeśli chodzi o uczciwość. Nie chodzi w tym przypadku tylko
o Międzyrzecz, ale także o inne samorządy w kraju. Tego ustawodawca
niestety, jak widać nie przewidział.
Co o tym sądzisz ?
[ FORUM - kliknij ] |