N.49 -

 

Jesteśmy na Facebooku

NEWS:  28.11.2009  Tekst: Kazimierz Czułup

Czy sołtys jest urzędnikiem ?

 
Międzyrzecz
 
Foto: Archiwum ZM

Międzyrzecz

powiększ

NEWS: Mówienie o wynagrodzeniu samorządowców jest bardzo interesującym tematem i mówi się o tym przy różnych towarzyskich okazjach.
   Zarobki wójtów i burmistrzów oraz prezydentów są jawne, jednak nie zawsze dostaniemy odpowiedź na to pytanie, ale to już inna kwestia. Dlaczego?
 Urzędnikowi wydaje się, że jego zarobki muszą   być strzeżone tajemnicą, żeby ludzie nie mówili - "nic nie robi, a zarabia” (dwanaście czy dziesięć tysięcy).


              Zobacz - Archiwum - więcej»               Historia - więcej»

  Na wynagrodzenie prezydenta miasta składa się kilka czynników. Najpierw - wynagrodzenie zasadnicze, potem - dodatek funkcyjny, wynagrodzenie specjalne i ewentualna wysługa lat. Według tego samego systemu wyliczone ma wynagradzanie starosta.

    Jedynie powód do niezadowolenia może mieć sołtys, bo on nie jest etatowym pracownikiem gminy ani sołectwa, jest to funkcja raczej honorowa.

  Dla sołtysa nie ma stałej taryfy.
    Sołtys, człowiek instytucja na wsi. Nieodzowny element wiejskiego społeczeństwa, odpowiedzialny dziś za informowanie m.in rolników w sprawie UE, pobieranie podatków rolnych i od nieruchomości czy za załatwianie spraw czysto "matrymonialnych". Wraz z naszym wejściem do Unii Europejskiej, ilość obszarów działania sołtysa niewspółmiernie  wrasta. Wzrastają także oczekiwania od osoby pełniącej funkcję sołtysa. Dziś sołtys to człowiek hobbysta, bo tak trzeba nazwać osobę pracującą praktycznie 24 godziny na dobę.  Jego wynagrodzenie zależy od trzech zmiennych: wielkości sołectwa, jakim zarządza, procentu prowizji, którą ustala rada gminy oraz tego, czy rolnicy sumiennie płacą podatki, czy nie.

Co sądzisz na ten temat ? ............. FORUM - klik

 Sołtysowi na miesiąc wychodzi niewiele ponad 210 złotych. I tyle mniej więcej dostają polscy sołtysi z racji pełnienia tej funkcji: od 100 do 300 złotych, co miesiąc. Motywowanie osoby pełniącej funkcję sołtysa faktem, że jest to zajęcie prestiżowe i potrzebne ze społecznego punktu widzenia, w dzisiejszych czasach ni jak się ma do rzeczywistości. Z pewnością trudno powiedzieć, że jest to normalna sytuacja, jeśli oczywiście przyjmiemy ogólnie honorowaną zasadę, że za pracę należy się wynagrodzenie.

  Jest szansa na zmiany.
    
Obecnie ustawa o samorządzie gminnym pozwala wypłacać sołtysom diety (art. 37b ust 1), pozostawia to jednak do uznania radzie gminnej. W praktyce sytuacja jest bardzo zróżnicowana. Są gminy, w których dieta równa się tej, jaką otrzymują radni, w niektórych natomiast nie jest wcale wypłacana.

      Sytuacja może się zmienić, za przyczyną i z inicjatywy posłów PIS, którzy proponują przyznać sołtysom diety w wysokości 100 - 250 zł miesięcznie, w zależności od wielkości sołectwa. Wypłacane kwoty w założeniu miałyby być corocznie waloryzowane i wolne od podatku. Niestety rząd jest przeciwny temu pomysłowi. Dalszy los projektu rozstrzygnie się w pierwszym czytaniu na rozpoczętym właśnie posiedzeniu Sejmu.

      Zaproponowany projekt obok proponowanych kwot diet ujednolica też zasady przyznawania przez gminy uprawnień swoim jednostkom pomocniczym, takim jak osiedla, dzielnice i inne. Czyni to jednak, jak stwierdza rząd. w sposób nieprecyzyjny.
Rząd wytacza przeciw poselskiemu projektowi argumenty ustrojowe. W myśl obowiązującej ustawy, w kraju mamy trójstopniowy podział terytorialny, a jego jednostkami są: gminy, powiaty i województwa. To te jednostki, mające na mocy konstytucji status podmiotów administracji publicznej, samodzielnie decydują o swojej strukturze. Samodzielnie wykonują także przekazane im zadania i odpowiadają za nie. W świetle tej interpretacji, jednostki pomocnicze, w tym sołectwa, nie mają więc charakteru wyodrębnionych ustawowo związków samorządowych, nie stanowią odrębnych korporacji i nie mają osobowości prawnej, a powierzone im zadania są zadaniami gmin.


 Kolejnym argumentem, za odrzuceniem projektu są jego koszty, ponieważ miałby wynosić 98 mln zł. Tej wielkości kwotę należałoby, w przypadku przyjęcia projektu, uwzględnić w budżecie, co jak podkreśla rząd, w obecnej sytuacji gospodarczej wydaje się mało realne.  Jak to się ma, na przykład do zatwierdzonych niedawno premii dla urzędników stołecznego ratusza w wysokości  58 mln zł.?  Natomiast, jak podaje "FAKT" w ciągu 2 lat do kieszeni ministerialnych urzędników trafiły 122 miliony złotych. Ministrowie Tuska nie mają sobie równych, gdy w grę wchodzi rozdawanie nagród dla swoich - ocenia gazeta. Kwota 122 mln zł wystarcza na utrzymanie przez dwa lata średniej wielkości szpitala. Jedną trzecią tej gigantycznej sumy pochłonęły premie w resorcie finansów.

 Jak widać pieniędzy w budżecie nie brakuje, pozostaje tylko racjonalizowania ich wydawania. Zasadniczym argumentem, na dowód tego twierdzenia jest rzekomy tegoroczny wzrost dochodu narodowego.
  
    Czy na najniższym szczeblu samorządowej administracji - w sołectwie potrzebne są pieniądze? Ktoś może powiedzieć, że funkcję zawsze pełniono honorowo. Ta prestiżowa funkcja ma swoje historyczne korzenie i uwarunkowania. Kiedyś sołtysem zostawał zazwyczaj najbardziej poważany i często najbogatszy mieszkaniec wsi. Taki więc mógł sobie pozwolić na honorowe piastowanie takiej funkcji. Dzisiaj troszeczkę realia na naszych wioskach się zmieniły, co nie trudno dostrzec.  Nie ma się więc co dziwić, że dzisiaj do stanowisk sołtysa nie zawsze się garną ludzie nadający się do sprawowania tej funkcji, co w zasadniczy sposób przekłada się na jakość działania.
     Do póki nie zostaną ostatecznie zdefiniowane aspekty ekonomiczne sprawowania funkcji sołtysa, to raczej nie ma co liczyć na to, że w tym obszarze dojdzie do zasadniczych zmian jakościowych. Sołecki problem jak widać jest bardzo odległy dla centralnych urzędów wstrząsanych kolejnymi aferami.

            Tekst: Kazimierz Czułup

do góry
 

do góry