|
|
W latach trzydziestych XIX stulecia – na
długo przed wprowadzeniem powszechnej mobilizacji, transportu kolejowego
i sprawnego systemu aprowizacji – silniejszy był, bowiem nie ten, kto
dysponował większym potencjałem, lecz ten, kto był w stanie szybciej
uruchomić go w odpowiednim miejscu i czasie. Tu przewaga leżała
bezdyskusyjnie po stronie Polaków, nie inaczej było pod względem
wyszkolenia żołnierzy, nowoczesności uzbrojenia i wreszcie – zasobów
finansowych. Armia rosyjska pozostawała daleko w tyle: o skali jej
technicznego zacofania niech świadczy fakt, że – jak zauważył Stefan
Przewalski – race, których użyli w bitwie pod Grochowem polscy
rakietnicy piesi, były bronią w ogóle Rosjanom nieznaną!
Więcej na ten temat, w tekście Romana Czubińskiego, pt. Powstanie inne
niż wszystkie,
patrz tutaj.

Wieje grozą z ust Puszkina
Do
spraw najbardziej przez historiografię polską przemilczanych należy
postawa ideowa i programowa twórczość poetycka Aleksandra Puszkina
tworzona w dobie Powstania Listopadowego.
Akcentując tradycyjnie przyjaźń dwóch wielkich poetów –
Mickiewicza i Puszkina, podkreślając ich więzy ideowe, pomija się
zazwyczaj zasadniczy zwrot ideowy Puszkina z roku 1831, nie prezentuje
się jego antypolskich wystąpień i poparcia dla programu cara Mikołaja I,
kiedy to domagał się jak najszybszego stłumienia powstania listopadowego
przez armię rosyjską. W tym samym czasie, w liście do Jelizaviety
Chitrovo pisał: "Wieść o powstaniu w Polsce
prawdziwie mnie wzburzyła! Nasi starzy wrogowie zostaną, więc wytępieni.
(...) Wojna, która ma się zacząć, będzie wojną na eksterminację, albo
przynajmniej trzeba, żeby taką była”.

Zwraca uwagę na ten fragment twórczości
Puszkina Jerzy Łojek w swoich rozważaniach pt. Szanse Powstania
Listopadowego, gdzie czytamy m.in.:
„W
lipcu 1831 roku sytuacja na froncie polskim wydawała się z
petersburskiej perspektywy jak najgorsza.
Bitwa ostrołęcka była druzgocącą klęską armii polskiej, ale
zdawano sobie sprawę z jej skutków jedynie w Warszawie.
Dowództwo rosyjskie było pod wrażeniem strat własnych; do stolicy
dochodziły wieści o rozwoju powstania na Litwie; zdawało się, że końca
wojny nie widać, że siły polskie są niespożyte, że lada tydzień załamią
się ostatecznie działania wojsk rosyjskich w Polsce, a wtedy u wrót
cesarstwa zjawi się nieprzyjaciel równie groźny jak w roku 1812. Pod
wrażeniem tych nastrojów Puszkin pisze w lipcu wiersz zatytułowany
„Pieried grobnicieju swiatoj”, zwraca się ku cieniom
zmarłego bohatera wojny 1812 roku - Kutuzowa, wzywa wielkiego wodza, by
wskazał swego następcę:
„W twym grobie entuzjazm żyje! Słyszymy tu rosyjski głos, opowiada nam o
tej godzinie, gdy wiary narodowej głos wezwanie słał ku twej siwiźnie:
idź, ratuj! Wstałeś i uratowałeś. Wysłuchajże i naszego wiernego głosu:
wstań, ratuj cesarza, ratuj nas, starcze groźny! Na chwile ukaż się w
drzwiach grobowca, ukaż się nam i natchnij entuzjazmem i chęcią do boju
pułki, przez Ciebie opuszczone! Ukaz się i ręką wskaż nam w wodzów
tłumie, kto Twój następca, kto wybraniec!”
14 sierpnia 1831 roku
Puszkin napisał swój następny wiersz, związany z polskim powstaniem,
słynną odpowiedź
Oszczercom Rosji -
patrz tutaj.

Puszkin, pełen gniewu, żądał w nim od Europy Zachodniej przychylnej
powstaniu, by przestała się mieszać do konfliktu między Polską a Rosją.
Pisał m.in.: konflikt to odwieczny,
krzywdy zadawnione ciążą na nim, z jednej strony polskie najazdy na
Moskwę w XVII wieku, z drugiej szturm Pragi w 1794 roku. Oburzał się na
niewdzięczność Europy, która zapomniała już o orężnym czynie Rosji w
latach 1812 – 1814, o wyzwoleniu wielu krajów spod dominacji Napoleona.
Twórczość ta wywołały liczne sprzeciwy, między innymi polemizował z ich
wymową Adam Mickiewicz w swym wierszu Do przyjaciół Moskali,
patrz tutaj.
Z drugiej jednak strony
wiersze Puszkina były syntezą wielkiego niepokoju społeczeństwa
rosyjskiego w roku 1831. Są poniekąd
dowodem, jak wielkie były szanse powstania w przekonaniu rosyjskiej
opinii publicznej, jak poważnie oceniano niebezpieczeństwo grożące
państwu rosyjskiemu.
Konkluzja i przestroga.
Przyczyną powstania były represje i łamanie przez zaborcę
konstytucji z 1815 roku. Wybuch akcji zbrojnej został przyśpieszony,
zatem nie wystarczająco przygotowany. To przyśpieszenie nastąpiło, gdyż
car planował użycie armii Królestwa Polskiego przeciw rewolucjonistom we
Francji i Belgii.
Mimo, że do powstania
doprowadziła jedynie garstka podchorążych, wsparta masami plebejskimi
Warszawy, które zdobyły Arsenał, to realność odniesienia sukcesu była
bardzo prawdopodobna. Zabrakło jedynie, wydawać by się mogło rzeczy najprostszej, ale jakże
ważnej – zdecydowanego na wszystko kierownictwa narodowych dążeń.
Podczas tamtych
- 11 miesięcy walki o niepodległy byt, prawie wszyscy
członkowie władz narodowych i wojskowych byli przerażeni i wstrząśnięci,
byli zdecydowani powstanie za wszelką cenę stłumić i oddać się pod
opiekę cara. To właśnie wtedy, naród nasz nie po raz pierwszy i
nie ostatni popełnił błąd oddając władzę w ręce osobistości, które były
gotowe do pójścia na każdy kompromis, dogadania się za wszelką cenę.
Natomiast wyrachowany przeciwnik skutecznie ich brał na ten lep, łudząc
obietnicami. Gdy tylko jednak się wzmacniał to dawał w łeb(!), nie
oglądając się na nic.
Pozostaje nam jedynie wciąż wierzyć, iż Opatrzność da kiedykolwiek
jeszcze Polsce przywódcę godnego na miarę potrzeb, także w dzisiejszych
czasach, takiego, który w interesie narodowej sprawy, nie ugnie się
przed żadną przeciwnością. Jeżeli jednak to nie nastąpi, to sytuacje
podobne do tej z okresu Powstania Listopadowego, wciąż będą się
powtarzać.
|