|
224 samolotów z 2. oraz 3. Dywizji
zaatakowały zakłady chemiczne w Policach, a 9 samolotów zbombardowało
wyrzutnie rakiet V-3 w Międzyzdrojach. W tym samym dniu bombowce
Boening B-17 G „Latające Fortece” z 1. Dywizji.
Grupa 91 fortec bombardowała wytwórnie lotnicze Focke – Wulfa i
pobliskie lotnisko na Krzesinach pod Poznaniem, 58 innych zbombardowało
sam Poznań, 52 poleciały nad Żary, 48 do Cottbus, 19 nad Piłę.
Nalot na Poznań trwał 25 minut, na miasto
zrzucono 430 bomb burzących i 550 zapalających. W celu ostrzeżenia
ludności polskiej samoloty zrzucały też ulotki w języku polskim:
Wzywamy was do chronienia się podczas nalotów! Ochraniajcie wasze życie!
Chrońcie wasze rodziny! Z ogłoszeniem alarmu stosujcie wszystkie środki
ostrożności! ŻYCIE WASZE JEST KONIECZNE DLA ODBUDOWY WOLNEJ POLSKI!
Po osiągnięciu celów samoloty nie kierowały się bezpośrednio na zachód,
lecz obierały kurs na północ. Większość z maszyn biorących udział w
nalotach przekroczyła brzeg Bałtyku i udało się do baz w Anglii.
Bombowce były osłaniane między innymi przez myśliwce P-51 Mustang, lecz
ogień z dział przeciwlotniczych i ataki myśliwców niemieckich nad
Niemcami, Wielkopolską oraz Pomorzem spowodowały, że kilkanaście
samolotów 8. Armii nie powróciło do bazy. Największe straty poniosła
1 Dywizja Bombowców, która
strąciła 8 samolotów, 3 z nich wchodziły w skład 305 Grupy
Bombowej, która bombardowała fabrykę lotniczą Focke
Wulfa w Cottbus. Powracającą grupę samolotów nad Międzyrzeczem
zaatakowały niemieckie myśliwce (Focke
Wulf 190), wywiązała się zaciekła bitwa, Niemcom udało się zestrzelić
dwie amerykańskie „Latające Fortece”. Jedna maszyna spadła w
lesie koło wsi Janowo, jeden lotnik z 10 osobowej załogi zginął,
pozostali zostali schwytani przez Niemców. Drugi samolot spadł między
Przytoczną a Wierzbnem, załogę także pojmano. Ten sukces Niemcy okupili
dużymi stratami - 8 niemieckich myśliwców
zostało strąconych, z których tylko trzech pilotów przeżyło.
Między innymi jeden samolot awaryjnie wylądował za jednostka wojskową
na
tzw. „drodze czołgowej”. Samoloty niemieckie spadły w różnych miejscach
w okolicach Szumiacej – Międzyrzecza – Popowa. Pomimo wszystko lokalna
prasa Niemiecka pisała o tej bitwie w kategoriach sukcesu a schwytanych
amerykańskich lotników pokazywano okolicznym mieszkańcom.
Te wydarzenia tak wspomina były robotnik
przymusowy z Popowa Stanisław Socha: „ ... To było około południa 29
maja 1944 roku. Wysoko na niebie widziałem wolno lecącą dużą grupę
bombowców amerykańskich, były tak wysoko, że widać było tylko punkty na
pogodnym niebie. Te bombowce były pod eskortą myśliwców. Całą tą grupę
zaatakowały samoloty niemieckie, wywiązała się bitwa, która toczyła się
na niebie na dużej przestrzeni. Nagle zobaczyłem jak od strony jeziora
Głębokiego nisko nad lasem leci niemiecki samolot, ścigany przez
myśliwiec amerykański. Ze ściganej maszyny zaczął wydobywać się ogień i
czarny dym, samolot obniżył lot zahaczył o czubki trzech sosen i runął
na ziemie, ale tak, że się jeszcze odbił od ziemi. Ten samolot rozleciał
się na części, jak później widziałem, silnik leżał może nawet kilometr
od miejsca upadku, pilot około 30 metrów od szczątków samolotu. ....
Zaraz wszyscy polecieli tam zobaczyć co się stało. Ale Niemcy jak
zorientowali się, że to ich samolot, zaraz większość ludzi zawrócili.
Mnie razem z przyszłym teściem wysłał tam sołtys. Pojechaliśmy furmanką
po tego zabitego. Jak zajechaliśmy
zobaczyliśmy leżącego na polu
martwego pilota. To był młodziutki chłopak. Włożyliśmy go na wóz i
zawieźliśmy do kostnicy w Popowie. Później przyjechali po niego jego
rodzice i zabrali go. Po tej katastrofie Niemcy wysłali miejscowych
robotników przymusowych, w to miejsce żeby pozbierali w kosze po
ziemniakach amunicję z tego samolotu. Też zbierałem tą amunicję, to były
części porozrywanej taśmy po 3 – 5 pocisków razem w taśmie leżały w
kartoflisku. ...”
Szerzej o tej bitwie powietrznej (mam
nadzieje), będzie można przeczytać w książce nad którą obecnie pracujemy
wspólnie z Marcinem Dziewą. Nadal jednak zbieramy materiały do tej
publikacji i cały czas poszukujemy świadków tych wydarzeń. Informacje na
temat wydarzeń z Zielonych Świątków 1944 roku, można przesyłać na email:
wydawnictwo.literat@wp.pl lub w języku niemieckim email:
pilot05@op.pl
. |